12 marca 2015


Nie przeglądam aż tak wielu blogów, nie starcza mi zwykle czasu na poszukiwania. Zaglądam jednak do osób, które pozostawiają mi komentarz albo mnie obserwują. Również wtedy dodaje bloga do obserwowanych, inaczej ciężko byłoby mi pamiętać o tych wszystkich inspirujących miejscach. Dzięki temu natknęłam się na naprawdę utalentowane osoby, myślę, że warto je trochę zareklamować. Od czasu do czasu postaram się wrzucić takiego posta i zaprezentować moje ulubione miejsca w sieci. Zaczynamy od bloga kolorowe słodkości pod adresem: http://slodkoscihandmade.blogspot.com/

Co możecie znaleźć na tej stronie? Piękne zdjęcia biżuterii projektowanej i wykonanej przez autorkę bloga: kolczyki, bransoletki, broszki, wisiorki, breloczki. Naprawdę jest tego bardzo dużo, wszystko cieszy oko. Mogę również dodać, że oprócz wrażeń wizualnych to ta biżu naprawdę dobrze się nosi, miałam okazję ją wielokrotnie wypróbować (a testy były ekstremalne bo przy niemowlaku). Jeżeli myślicie, że to miejsce wyłącznie dla pań, to bardzo się mylicie. Autorka bloga ma tak wiele pomysłów i cierpliwości do lepienia tych małych cudeniek, że nawet panowie znajdą coś dla siebie np. breloczek z herbem ulubionego klubu. Nie dość, że CookieGirl ma mnóstwo własnych pomysłów to jest otwarta na pomysły innych - z jej współpracy z moim wspaniałym mężem powstała całkowicie spersonalizowany komplet biżuterii dla mnie. 

Co będę się rozpisywać. Wrzucę wam kilka zdjęć jej niesamowitych projektów, a po resztę zapraszam na jej stronę http://slodkoscihandmade.blogspot.com/








11 marca 2015

Każdy ma swój sposób na relaks. Ja bardzo lubię zająć czymś ręce np. podczas oglądania seriali. Po prostu muszę robić kilka rzeczy na raz. Niestety przy oglądaniu nie mogę czytać, bo aż tak nie potrafię podzielić uwagi, a szkoda bo gdybym umiała, to i to bym robiła. Takie tworzenie biżuterii sprawdza się znakomicie. Bardzo lubię taką precyzyjną pracę. Zazwyczaj wyłączam się, nie myślę o niczym (no poza serialem w tle) i kręcę pętelki, nadziewam koraliki. Przykład takiej "odmóżdżającej" pracy poniżej.


To bardzo prosty wzór, który może samodzielnie w domu stworzyć każda z nas. Potrzebujemy tylko bigli, czyli zawieszek do kolczyków, szpileczek oraz koralików. Dodatkowo można też ozdobić je dekoracyjnymi kwiatami. Może nie macie takich elementów, ale możecie w kilka chwil przerobić swoją starą biżuterię (np. bransoletkę) w nowe szałowe kolczyki! Kto wie, może polubicie takie hobby. Taką własnoręcznie zrobioną biżuterią możecie obdarować bliskich lub założyć własny biznes. Ja swoich kolczyków nie sprzedaję, zdarza mi się jednak dokonać wymiany na OLX (np. na interesującą mnie książkę lub grę). Pozdrawiam

10 marca 2015

Wiadomo, że cuda na drutach można udziergać zarówno dla chłopca jak i dla dziewczynki. ALE... No właśnie ale. Dla chłopców repertuar wydaje się nieco ograniczony: sweterek, czapeczka, jakieś spodenki. Gama barw też jest nieco ograniczona. A jeśli chodzi o dziewczynki to dochodzą jeszcze sukieneczki, opaski, kołnierzyki! Dzisiaj kilka pięknych inspiracji sukienek na drutach i szydełku, głównie ku pamięci dla mnie na przyszłość :)







Tak jak książki o Bridget czytam jedną po drugiej to filmy również oglądam w tandemie. Baaaaardzo lubię te lekkie komedie z Renee Zelweger! Szczerze? Dla mnie są lepsze od książki! Zdarzają się różnice między książką a filmem, jednak nie ma ich zbyt wielu i są to różnice na plus dla filmu!
Ciekawostką związaną z książkami i filmami jest to, że Bridget w książce była urzeczona aktorem Colinem Firthem, za rolę Pana Darcy'ego, jak pewnie wiecie właśnie ten aktor wcielił się w filmach o Bridget w postać jej ukochanego Marka Darcy'ego. Więc miał okazje w swojej karierze filmowej zagrać dwóch panów Darcych. Ponadto Bridget w pewnym momencie rozmyślała na temat skandalu z Hugh Grantem - jego przygodzie z prostytutką kiedy był mężem Elizabeth Hurley, Grant wcielił się w filmach w postać Daniela. Oczywiście nie poruszano tematu romansu w filmie ;)




Zachęcam serdecznie do obejrzenia obu części przygód Bridget, jak również do przeczytania książek. To naprawdę miła, lekka, niezobowiązująca rozrywka. Dodatkowo, możecie zobaczyć jaka ładna była kiedyś Renee. Niestety, nie ominęła jej moda na operacje plastyczne. Dzisiaj trudno poznać w niej dawną siebie.



06 marca 2015

Sama drutuję od niedawna, więc wiele z tych pięknych inspiracji leży wciąż w sferze marzeń dla mnie. Może nie chodzi o same umiejętności a raczej o brak odwagi by porwać się na zrobienie samodzielnie takiego cuda. Powoli się przełamuję i wychodzę z czapeczek i robię coś nowego - malutki śpiworek w rozmiarze 62, na który się pokusiłam po przeczytaniu książki "Ciąża tydzień po tygodniu". Była tam bardzo prosta instrukcja, którą już tu nawet opublikowałam KLIK. 

Mimo, że już od dawna potrafię robić na szydełku to za nic w świecie nie wychodzi mi zrobienie maleńkich bucików - ani ze schematu ani gdy robię je naśladując filmiki na youtubie. Tą sprawą też mam się zająć w najbliższym czasie. Coś robię źle, może zamykam łańcuch nie tak jak trzeba albo zaczynam nie od tego oczka? 

Tymczasem wklejam kilka inspiracji, może wkrótce się i ja odważę coś takiego stworzyć?















05 marca 2015

Moje lutowe pozycje:



Sex w wielkim mieście. Zachęcona bardzo fajnym serialem, kilka lat temu (sic!) kupiłam książkę na podstawie której powstał pomysł jego nakręcenia. Bardzo się nią niestety rozczarowałam. Może to nie dla mnie opowieści o nowojorskich singlach, analiza typów randkowiczów i szczegółowe roztrząsanie stosunku wieku do szans na zamążpójście. Cała książka jest analizą życia różnych osób, zazwyczaj to ludzie bardzo cyniczni, zapatrzeni w siebie, płytcy. Jakoś mi się nie chce wierzyć, że tak właśnie wyglądają typowi Nowojorczycy. W książce przewija się wiele osób, których głównymi problemami jest sex, alkohol, narkotyki, pieniądze i chodzenie na bankiety. 

Ciąża tydzień po tygodniu. Bardzo fajny poradnik, do którego można zajrzeć w konkretnym tygodniu ciąży, dowiedzieć się jak akurat rozwija się dziecko. Ponadto ma miejsce na własne notatki, zapiski, odczucia w kolejnych tygodniach. Można z tego stworzyć bardzo fajną pamiątkę na przyszłość. Ja przeczytałam ją od deski do deski w jeden dzień. 

W Paryżu dzieci nie grymaszą - Pamela Druckerman. Poradnik o wychowywaniu dzieci, który czyta się jak powieść. Bardzo podoba mi się forma tej książki. Może dlatego zdobywa tyle pozytywnych recenzji i jest polecana przez kolejne matki. Książkę tą chciałam już przeczytać będąc w ciąży z M. ale jakoś tak się nie złożyło. Teraz, przy okazji zakupów dla małego wyskoczyła mi u dołu strony ta pozycja i cóż... Złamałam postanowienie noworoczne i ją kupiłam! Nie zagrzała miejsca na półce. Od razu po rozpakowaniu przesyłki zaczęłam ją czytać. Z początku nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jakiego się spodziewałam bo autorka pisała o tym, co było dla mnie oczywiste bo tak się złożyło, że w ten sposób usypialiśmy syna jak francuskie mamusie. Potem jednak zaciekawiły mnie inne zagadnienia. Autorka opisuje wszystko w formie opowieści o swoich dzieciach, więc mimo, że nie ma tam rozdziałów podzielonych na wiek dzieci to w rzeczywistości tak właśnie jest napisana. Im jej dziecko starsze tym nowe wyzwania przed nimi. Wiem, że dużo kobiet czyta tą pozycję jeszcze w ciąży, ja ją przeczytałam dopiero gdy synek miał rok i nie żałuję, myślę że wyciągnęłam z niej więcej wniosków niż gdybym przeczytała ją już wtedy.

Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu:
Start: 1 stycznia 2015r.
Wynik: 15cm
Zostało: 156 cm


Przeczytaj 52 książki w roku - 7/52

Choć o wyzwanie 52 książki w roku jestem spokojna, to mam wątpliwości co pierwszego wzywania. Dwa miesiące za mną a tu tylko 15 cm... Aby je zrealizować spokojnie powinnam czytać około 15cm na miesiąc a tu po dwóch miesiącach dopiero ten wynik. W marcu muszę się poprawić ;)

01 marca 2015

Bardzo lubię nosić takie bransoletki na drucie pamięciowym. Mam na sobie jedna bransoletkę, bardzo wygodną a daje efekt kilku. Można ją założyć luźno jak na zdjęciach poniżej lub zawinąć ją ściśle, skrzyżować kolejne okrążenia. Tak jak bardzo lubię je nosić, nie lubię ich robić. Nawlekanie tych maciupkich srebrnych kuleczek powoduje u mnie ślepotę :P